Afganistan jest powierzchniowo dwa razy większy od Polski i liczy około 20 mln mieszkańców. Zamieszkują go zwaśnione między sobą grupy etniczne jak Pusztunowie, Tadżycy, Hazarowie, Uzbekowie i inni.
Oficjalna, pełna nazwa kraju brzmi: Islamska Republika Afganistanu i w konstytucji ma zapis o zgodności wszystkich ustaw z księgą Koranu. Islam jest dominującą religią i chociaż z powodu presji państw zachodnich oficjalnie rodzimi chrześcijanie nie mogą zostać karani za zmianę wierzeń, to sąd religijny działa niezależnie od państwa. Chrześcijanie są prześladowani, z karą śmierci włącznie.
Więcej na http://pl.wikipedia.org/wiki/Afganistan
Projekt "Orle Gniazdo" rozpoczął się w styczniu 2006 roku, w Kabulu, kiedy to małżeństwo z Krakowa i afrykański pastor z USA, pracujący w Afganistanie dla ONZ, otrzymali pragnienie, aby otworzyć dom dla biednych dzieci. W tym czasie spotkali Paula Behzada, 27-letniego wierzącego Afgańczyka, pracującego w jednym z ministerstw, który miał podobne pragnienie. Zaczęło się od regularnych nabożeństw w miejscu zamieszkania pastora, co piątek - gdyż jest to dzień wolny od pracy w krajach muzułmańskich. Po upływie dwóch miesięcy spotkania musiały być przenoszone z miejsca na miejsce ze względów bezpieczeństwa, aż dłuższy pobyt stał się możliwy w kawiarni prowadzonej przez chrześcijan.
W sierpniu 2006 został wynajęty budynek, w którym zamieszkało 10 chłopaków. Większość z nich pochodzi z prowincji Ghazni i jest etnicznie Hazarami. Rezydentna cześć projektu jest kontynuowana do dzisiaj z udziałem 6 chłopaków. W domu obowiązuje regulamin. Uczniowie co rano spotykają się na pólgodzinną modlitwę i rozważanie Biblii. Zaczęli od ewangelii Mateusza. Oprócz tego mają spotkania we środy po południu, na których jeden z nich (na zmianę) przygotowuje nauczanie.
Nabożeństwa odbywają się co piątek i przeważnie połączone są ze wspólnym posiłkiem. Na początku na nabożeństwa przychodziło kilkunastu nastolatków z biednych rodzin. Teraz jest ich ponad trzydziestu. Od początku główny nacisk projektu położono na edukację, zarówno duchową jak i świecką. Nabożeństwa bardziej przypominają szkołę, gdzie uczniowie odpytywani są z rzeczy zadanych do nauczenia niż klasyczny czas modlitwy i głoszenia kazań. Chłopcy chodzą do najlepszej szkoły w Kabulu, pilnie się uczą i otrzymują bardzo dobre stopnie. Oprócz tego opłacamy im dodatkowe kursy z języka angielskiego i komputera.
Mamy już kilka sukcesów. Jeden z wychowanków wyjechał na dwuletnie podyplomowe stypendium do USA w przedmiocie literatury angielskiej. Drugi został asystentem w ministerstwie spraw zagranicznych. Z kolei nasz lider, który był asystentem w jednym z ministerstw, rozpoczął podyplomowe studia z ekonomii i administracji publicznej, które będzie kontynuował od 2009 roku. Powód przerwy był dwojaki. Z jednej strony policja religijna zaczęła mu deptać po piętach, a z drugiej strony marzył o studiowaniu Biblii, i taka szansa się pojawiła. Obecnie uczy się szkole biblijnej w Australii wspólnie z Davidem - innym naszym wychowankiem.
Imiona zmienione
Dotychczas zakupione zostało następujące wyposażenie do domu uczniów: grzejniki, generator, pralka, łóżka, materace, pościel, koce, poduszki, zasłony do okien, wyposażenie do kuchni (kuchenka gazowa, butla z gazem, rzeczy potrzebne do przygotowywania i spożywania posiłków), żelazko i deska do prasowania, artykuły higieniczne dla studentów (ręczniki, szczoteczki do zębów, mydło), 3 rowery- podstawowy środek transportu dla studentów.
Projekt spożytkował do tej pory ponad 30 000 USD.
Poniżej znajdują się świadectwa dwóch uczestników programu (imiona zmienione).
Cztery lata temu, w czasie moich studiów na Uniwersytecie, miałem przyjaciela który pracował dla jednej z organizacji w Kabulu. Znalem go 3 lata zanim podzielił się ze mną dobra nowina. Właściwie widziałem pewne bardzo istotne zmiany w jego życiu. Byłem ciekaw jaka jest tego przyczyna. Zapytałem go o to, a on odpowiedział mi, że znalazł prawdziwą drogę. Zapytałem go czym jest ta prawdziwa droga i czy może mi ją pokazać. Powiedział "Dlaczego nie" i zaczął mi opowiadać o swoim spotkaniu z Bogiem. Byłem tym bardzo podekscytowany, więc dał mi Biblię. Po 6 miesiącach czytania Biblii i porównywania jej zawartości z Koranem - zdecydowałem, że Biblia mówi prawdę i uwierzyłem w jej przesłanie. Ochrzciłem się według jej nakazu, aby oczyścić się z moich grzechów. Teraz wyznaję, że Bóg mnie uświęca i że znalazłem zbawienie przez Jezusa.
Urodziłem się w rodzinie muzułmańskiej, w jednej z prowincji Afganistanu. Byłem bardzo religijny, chodziłem do meczetu, modliłem się do Allacha, ale byłem rozczarowany ponieważ nie widziałem efektów tej modlitwy.
Podczas moich studiów na uniwersytecie w Kabulu zacząłem mieć problemy z gardłem. Dostawałem bardzo dużo lekarstw od tutejszych lekarzy, ale mój stan się nie poprawiał, nawet czułem się gorzej. W końcu lekarze zadecydowali, że muszę pojechać do Indii na leczenie. Było to w czasie upadku reżimu Talibów, i do Afganistanu zaczęli napływać lekarze z USA i Filipin. Otwarto też nową przychodnię dla studentów uniwersytetu w Kabulu. Poszedłem tam, ale nie miałem nadziei na zmiany. Kiedy opowiedziałem lekarzowi o moim przypadku - zapytał mnie czy może zastosować inny rodzaj leczenia. Byłem zdziwiony więc zapytałem - co to za leczenie. On odpowiedział "Pomodlę się o ciebie, ty uwierzysz i poczujesz się znacznie lepiej". Zgodziłem się, ale nie wierzyłem, że mój stan się poprawi. On zaczął się modlić. To było naprawdę niesamowite przeżycie dla mnie, gdy on położył swoje ręce na mojej głowie, poczułem jak coś wypełnia moje ciało i oczyszcza je. To był cud. Kiedy skończył się modlić poczułem niesamowitą zmianę w swoim ciele. I wtedy uwierzyłem, że Jezus jest rzeczywisty, prawdziwy i może odpowiadać na nasze modlitwy i rozwiązywać nasze problemy poprzez Ducha Św. Dziękuję Bogu za to, że wybrał mnie, uczynił swoim dzieckiem i prowadzi mnie właściwą drogą. To cudowne przeżycie sprawiło, że stałem się gorliwym wyznawcą Jezusa.
Wkrótce wyjechałem do Tadżykistanu wraz ze znajomymi wierzącymi na 3 tygodniowy post i modlitwę. Modliłem się o to, aby Bóg pokazał mi w jaki sposób mam mu służyć. Po powrocie, wiedziałem, że chcę czynić innych uczniami - chcę, aby liczba młodych Afgańczyków, którzy wierzą w Jezusa wzrastała. Chce wspierać ich, tak aby dobrą nowinę o Jezusie rozeszła się po całym kraju. Sam zacząłem rozgłaszać Dobrą Nowinę o Królestwie Bożym po całym Afganistanie. Teraz mam 80 uczniów w Kabulu i innych prowincjach Afganistanu. Wierzę, że pewnego dnia każdy wierzący przyzna, że jestem przodownikiem w głoszeniu Ewangelii w naszym kraju.